Wszystkie »

  • Wpisów:152
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 18:20
  • Licznik odwiedzin:10 881 / 3205 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie chce mi się pisać...praktycznie codziennie mnie wnerwi ktoś...albo teściowa albo jej córki...pomijam fakt, że Młoda ma niespożytą ilość energii i nie chce spać a ja chętnie bym trochę sobie odpoczęła...
 

 
Moje dziecko śpiewa tak:
Panie Jaaanie pója wśtać pója wśtać źiją źiją bim bam bom
Stu jat Stu jat źiją źiją
A czasem z tych dwóch robi jedną
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Młoda nie umie pozbyć się kaszlu..z miesiąc już to trwa..jeszcze katar ale taki inny i już mam tego powoli dość...na dodatek ja się przeziębiłam goniąc po lekarzach... wkurzam się na teściową bo coraz częściej sadza małą na kolanach sobie i włącza bajki na tv..po grzyba ją uczy oglądać...co innego jak ja jej na chwilę włączę na lapku teletubisie czy tam fasolki a co innego uczyć tv...dzisiaj jej mówię żeby poszła sobie książeczkę pooglądać a za chwilę patrzę a młoda siedzi z książką u teściowej a ta jej reksia włączyła...rozumiem że teśćiowa ma słaby wzrok i nie widzi co tam w tych książkach jest ale to może jej strony przewracać a nie od razu tv włączać...a potem będzie marudzić że dziecko za dużo bajek ogląda...
 

 
Jestem zmęczona...moje dziecko ma takie pomysły że głowa boli...zaczęła skakać z jednego fotela na drugi, wchodzić na wózek przez pałąk i ogólnie zaczyna być coraz bardziej uparta...milion razy coś jej mówię ale jak nie chce to nie...i po okresie świątecznym gdzie prawie nic nie jadła tak teraz je cały czas coś...a jak widzi że my coś jemy to też chce i nie ważne że przed chwilą skończyła swoje jeść...ja nie wiem gdzie ona to wszystko mieści...marzą mi się jakieś wakacje...tak wyjechać odpocząć...
 

 
Wczoraj wieczorem usunęli mi tą nieszczęsną ósemkę...masakra...szarpali, pomocnica mi za daleko wsadziła sączek i mnie dźwignęło...nie mogłam całkiem leżeć bo od razu mnie na wymioty wzięło bo gula w gardle...i tymi przyrządami mi tak kącik ust podrażniali że nie szło wytrzymać ale jakoś to przetrwałam...dzisiaj opuchlizna i ból ale biore ketonal i zimne okłady i jakoś leci ten czas...najgorzej bo w poniedziałek do neurologa a nie chce mi się w takim stanie wychodzić...
 

 
Chodzę wkurzona na wszystko i się złoszczę bo tak mnie od 1.5 tygodnia ósemka boli że zwariuję...i najgorsze że boli coraz bardziej i dłużej chyba trzeba będzie wyrwać
 

 
Święta minęły pod znakiem wychodzącej trójki na dole...a u mnie ósemki (ten ból był masakryczny)w sobotę Mała dostała wysypki i wyszło że ta 3 dniowa gorączka to ta tzw. trzydniówka...nie wiem gdzie to złapała..może u bliźniaków..albo w powietrzu gdzieś... więc w zasadzie siedzieliśmy w domu u rodziców i tak nam minął cały tydzień...a jak wróciliśmy to mnie dopadło jakieś zatrucie czy jelitówka i męczyłam się całą noc... masakra...ale Mała na szczęście nic...nie wiem co z mężem jedliśmy bo on też się źle czuł z tym że nie chorował jak ja...jutro sylwester ale nigdzie się nie ruszamy, trzeba się wykurować i odpocząć..
 

 
No i wyszła kolejna trójka na górze ale Mała jest marudna i na niczym się nie umie dłużej skupić.. masakra
 

 
Moje dziecko ma manię chowania różnych rzeczy do torebek,kosmetyczek albo pudełek zamykanych...a potem sobie szukaj smoczusia bo nagle żadnego nie ma ....
 

 
A zapomniałam dodać że odkąd wróciliśmy 2 tygodnie temu od moich rodziców to Mała jakby skok zrobiła.. taka kumata bardziej jest i jak pokazuje nos albo oko to mówi "tu"
 

 
Małej wychodzą trójki...jest niedowytrzymania...a jak się nie wyśpi to płacze z byle powodu...na dodatek jeszcze katar dostała to co chwila się budzi i popłakuje...a my od zeszłego tygodnia się kurujemy, bo chorzy po kolei byliśmy...masakra...Prezentów na mikołaja nie mam...muszę jutro chyba jechać coś kupić a taka pogoda że mi się nie chce...
 

 
Nie chce mi się...teściowa zaś mnie wnerwiła że szkoda gadać...tort robiła z kremem z jajek i alkoholu i nie zostawiła ani kawałka bez kremu dla Małej...ale jak robi drożdżowe to dla innej wnuczki kawałek zostawi bez owoców...a najgorsze że jak coś się żalę mężowi to mi mówi że ciągle narzekam i nic pozytywnego nie powiem tylko pretensje o coś...to już nic nie można powiedzieć bo jeszcze na dodatek jestem ta zła i niezadowolona wiecznie...przykro tak
 

 
Około 15 października wyszła ostatnia czwórka na dole po prawej i już się boję co to będzie jak te trójki zaczną wychodzić...
Poza tym Mała co chwilę na zmianę do każdego przychodzi żeby jej pokazywać co jest w książeczkach..trochę to kłopotliwe bo prędzej sama sobie czytała a teraz tylko się usiądzie i już leci z książką...jak coś jemy to ona chce na kolana i najlepiej jeszcze w talerzu pogrzebać
A jak klęknę na kolana to podlatuje i mnie obejmuje od tyłu i się cieszy
A i zapomniałam dodać że dalej z katarem walczymy ale już powoli mija..
 

 
Kuzynka od Małej zasmarkana była u nas na urodzinach..szalały wczoraj okropnie i wieczorem Mała płakała bo nos zatkany i oddychać nie umiała kurna i co jakiś czas w nocy się budziła...wiadomo że katar to nic przyjemnego ale przy takim małym jeszcze dziecku to udręka...nie chce dać zakropić noska ani wyczyścić i krzyczy przeokropnie przy tym
 

 
Moje dziecko zaczyna opanowywać słowo "nie"..i z dnia na dzień widzę, że coraz więcej rozumie niestety ten etap że jak coś chce to piszczy coś nie chce minąć..masakra jak się tego słucha...
 

 
Około 11 września mojemu dziecku wyszły kolejne ząbki...2 górne czwórki..a ja się dziwiłam czemu ona co 2 h się w nocy budzi...Pojechałam na parę dni do rodziców psychicznie odpocząć.. i najchętniej bym tam jeszcze ze 2 tygodnie została ale mąż po nas przyjechał w październiku planuję na dłużej pojechać bo muszę się spotkać z dziewczynami i uporządkować trochę mój dawny pokój bo pełno ciuchów tam zostało a i tak w nich nie chodzę..
Wczoraj Mała nauczyła się wdrapywać na łóżko...i teraz dopiero się zacznie..
 

 
Pytam się dzisiaj teściowej czemu się mnie nie zapytała w sprawie tego tortu a ona że to jeszcze trzeba potwierdzić i czy ona jako babcia to nie może zasponsorować? (takim tonem że już mi się ciśnienie podniosło) bo będzie dużo osób i że ona chce"tort wiedeński"...po czym zadzwonił telefon i poszła...wkurzyłam się ale to nic bo po południu mi mówi, że mam sobie sama zdecydować jaki to tort bo ona już nic nie załatwia bo powiedziałam że ona się wtrąca a ona przecież zamówiła "tort I ciasto wiedeńskie" i że ja się obraziłam...wyszłam oczywiście na niewdzięczną synową która nie chce tortu...ja jej mówię że powiedziała że zamówiła tort wiedeński i nie mówiła nic że ja to mam zadecydować jaki to tort chce...a ona że może jak teść też zapomniała mi powiedzieć do końca...ja jej na to że to nie moja wina w takim razie, że to tak wyszło skoro ona mi praktycznie nie wyjaśniła o co chodzi..i ona jeszcze że to trzeba załatwiać bo tamta co piecze to nie ma tyle czasu...to nie mogła mi tego rano powiedzieć wszystkiego?kurna zrobiła ze mnie jakąś wredote obrażalską bo ona przecież zamówiła torcik dla wnuczki a ja już gadam że ona się wtrąca...ech cierpliwości...tak poprzekręcała i jeszcze mi wmawia że ona to wczoraj gadała że to jeszcze trzeba dokładnie wyjaśnić co i jak...Jeszcze trochę a byśmy się pokłóciły na całego bo próbowała na mnie całą winę zwalić ale wzięła i sobie poszła
 

 
Wczoraj mówiłam mężowi że teściowej się poprawiło a dzisiaj już mnie wkurzyła delikatnie mówiąc...pojechała sobie do kuzynki i zamówiła tort na roczek...ani się mnie nie zapytała jaki ani nic..kurna co to ma być??a mąż jeszcze że to już najwyższy czas i że się guzdram bo to już poniedziałek...a ja chciałam jutro podjechać i to załatwić...nerwica mnie weźmie jak tak dalej będzie..albo pojadę do rodziców i tam se będę siedzieć w spokoju a nie wnerwiać na nich wszystkich!
Dziecko dzisiaj śpiące i marudne i okazało się że czwórka dolna lewa się przebiła...
 

 
Nie bardzo chce mi się pisać...2 razy w sierpniu już zdążyliśmy się pokłócić z teściową bo się zaczyna wtrącać i od razu się obraża i mówi że nic nie można powiedzieć ona niech sobie wychowuje swoją najmłodszą a nam niech da po swojemu wychowywać...mąż jej powiedział że ma się przestać mnie czepiać na co ona czy się skarżyłam i że ona dopiero może zacząć czepianie się...teraz był taki cichy tydzień i gadaliśmy tyle ile trzeba ale nie wiem co to będzie bo z teściową coś się robi...jakaś taka czepialska się zrobiła a urodziny swoje to niby robiła ale myśmy kurde wszystko szykowali i zakupy robili...ona tylko 2 ciasta upiekła a reszta my...szkoda gadać, tylko się wkurzyłam bo to nie moja impreza a ja się przejmowałam co goście będą jedli
Moje kochanie za 2 dni skończy roczek każdego dnia mnie zadziwia dzisiaj wzięła ręcznik papierowy i zaczęła ścierać podnóżek z fotelika i podłogę i posadziła lalę na samochodzik i ją woziła a wczoraj zamiatała podłogę
 

 
Badania wyszły jeszcze gorsze i dostała antybiotyk...a po antybiotyku gorączka i biegunka a rano krew w pampersie więc na pogotowie w sobotę trzeba było jechać po nowy antybiotyk i dostała zastrzyki po tym pierwszym to prawie się popłakałam bo nie mogłam słuchać jej płaczu ale potem jakoś już lepiej było...Z soboty na niedzielę spała normalnie i nie było temperatury w niedzielę akcja pobierania siku, gdyby nie mąż to bym oczywiście nie zdążyła a potem szybko do laboratorium, kościół, na zastrzyk, potem chwila odpoczynku potem po wyniki i do lekarza znowu ale na szczęście się poprawiło i nie trzeba z nią do szpitala..ale taka nerwowa chodziłam w tą sobotę czy te zastrzyki zadziałają że buczałam cały czas po mężu i prawie się pokłóciliśmy Dzisiaj załatwianie pielęgniarki żeby przyjeżdżała do domu zastrzyki robić i oczywiście naczekałam się prawie godzinę a widzieli że z dzieckiem jestem, ile to jest wypełnić skierowanie o wszystko się trzeba prosić kurcze i jeszcze że skoro mam auto to mam sobie 2 razy dziennie jeździć do miasta na zastrzyki wg nich ale powiedziałam że nie zawsze mam auto to mi dali to skierowanie... >
 

 
Wczoraj już lepiej,gorączki praktycznie nie było ale nie chciała za bardzo jeść i trochę marudziła.Dziś już normalnie choć też trochę jęczała ale już coś jadła..no to zrobiłam jej badanie siku(łaziła z woreczkiem przyklejonym bo nie chciała robić siku) no i wyszło że jakieś krwinki w moczu są..pojechałam do lekarza i mam jutro zrobić powtórkę badania zaś będę się męczyć żeby to pobrać jakoś ale mam nadzieję że wyniki już będą dobre, a lekarka i tak nic nie przepisała na razie bo jutro się okaże czy to rzeczywiście te krwinki są...
 

 
Kurna dzisiaj rano Mała wstała koło 6 i myślę co ona taka gorąca..mierzę temp. a tam 38 byłam u lekarza ale nie wiadomo z czego ta gorączka i jak do czwartku nie przejdzie to siku do badania mamy dać...mam nadzieje że w nocy jakoś to będzie i rano już obudzi się zdrowa bo dzisiejszy dzień to masakra...cały czas marudziła...
 

 
Teściowa mnie wkurza..co nie powie o Młodej to mi od razu ciśnienie skacze...może nie ma jakiś złych intencji ale ja to odbieram jak jakieś złośliwośći...I jeszcze w sobotę zabrała się za przebieranie pampersa Małej i mówi że ma się nie wiercić bo klapsa dostanie i ja patrze a ta ją w udo klepnęła tak lekko..Mała się popatrzyła co to się stało a ja byłam tak zaskoczona że nie zareagowałam...szkoda że mąż tego nie widział bo był tyłem a potem jak mu to powiedziałam to też się wkurzył i powiedział że jak jeszcze raz to się zdarzy to powie coś...bo kurde najmłodszej córki to ani razu teściowa nie klepła a nasze będzie ustawiać...tak samo nie widziałam żeby tym drugim wnuczkom dawała klapsy kiedyś... Do szału mnie to wszystko doprowadza...żeby tylko znaleźć jakąś działkę i się budować bo nie mam tu zamiaru mieszkać i żeby mi się wstrykała teściowa do wychowywania...
 

 
Lubię jak leci muzyka i Mała zaczyna machać rączką albo tańczyć po swojemu niby takie to normalne ale urocze
 

 
Koło 15 lipca wyszła druga dolna dwójka Mała ma ciężki czas jakoś...albo się cieszy i śmieje albo marudzi i woła mamamamammamama...i tak w kółko...ale fajna taka już jest daje mi jeść swój chlebek albo daje mi czapke żebym ubrała po czym mi ją ściąga
 

 
w czwartek znalazłam na dole dwójkę i już wiadomo czemu źle spała i marudziła to już 7 ząbków
Wróciłam od rodziców i jak zwykle mi smutno
 

 
W sobotę 21.06.2014 r. moje kochane dziecko po raz pierwszy samo stanęło (przy pufie) a od dnia ojca jak jest niezadowolona to woła "mama"
Ciągle staje na nogach i już próbuje na nich się bujać, od wczoraj jest jakaś marudna chyba trójka na górze idzie...poza tym widać że zaczyna myśleć jak coś chce zrobić